Kasia Sanchez-Wołoszczak i Victor Sanchez Fernandez – „Mniej znaczy więcej. Pamir w rytmie slow”

Każdy może podróżować w rytmie slow. Nie chcę was przekonywać do slow travel, ale chcę pokazać czym dla mnie jest wolne podróżowanie i dlaczego tadżycki Pamir okazał się rewelacyjnym poligonem, żeby udowodnić, że mniej znaczy więcej.

Początkowo nasza wycieczka po Pamirze miała wpisywać się w kanon. Wynajęty samochód z kierowcą, obcy turyści, z którymi dzielimy koszty podróży, ściśle ustalony harmonogram i dużo dolarów mniej w kieszeni. A później przyszła refleksja… Przecież zawsze staramy się robić rzeczy trochę na opak. Tak jakoś wychodzi, że kiedy wszyscy jadą do Tajlandii, my wybieramy Malezję. Wszyscy siedzą na Bali, to my na Sulawesi. Wszyscy jeżdżą po Japonii szinkasenami, my pociągami lokalnymi. A z Pamirem miałoby być inaczej? Dlaczego? Dlaczego nie zrobić Pamir Highway w naszym rytmie? Powoli i bez spiny. Zatrzymując się tam, gdzie nam się spodoba. Rozmawiając z kim chcemy i odpoczywając kiedy mamy na to ochotę. Jak? Autostopem i pieszo.

Pamir Highway to nasze marzenie. Jedno z ważniejszych miejsc na zygzakowatej trasie naszej 4-letniej podróży. Pamir Highway spędza sen z powiek wielu turystom, podróżnikom i wagabundom, dla nas znacznie ważniejszy, ciekawszy i piękniejszy okazał się Korytarz Wachański, czyli odnoga Szosy Pamirskiej, kawałek drogi ciągnącej się wzdłuż granicy z Afganistanem.

To krótka zajawka tego, co chciałabym opisać i pokazać podczas pokazu. O czym dokładnie chcę opowiedzieć? O Pamir Highway w rytmie slow, a konkretnie:

  • dlaczego w Pamirze tak trudno kupić jest chleb i jak go upiec,
  • o co chodziło w tadżyckiej wojnie domowej i dlaczego do dzisiaj jest to temat aktualny i bolesny dla mieszkańców Pamiru,
  • o tym jak to jest kiedy idziesz wzdłuż granicy z Afganistanem i zaglądasz „przez rzekę” do afgańskich domów,
  • jak wygląda pamirski dom i dlaczego na ścianach wiszą nie podobizny prezydenta Rachmona, lecz Agi Chana,
  • o tym, czym jest pamirska gościnność i dlaczego trzeba na nią uważać,
  • dlaczego w Pamirze spotyka się tyle smutnych kobiet,
  • o niezwykłym koźle, który utrzymuje pewną przedsiębiorczą rodzinę,
  • o rekordzie antyprędkości, czyli autostopowej odysei w której 200 km pokonaliśmy w 11 godzin,

o tadżyckim biegunie zimna, w którym skończyła się pamirska gościnność, a zaczęła kirgiska codzienność.